poniedziałek, 18 marca 2013

"Trzy razy szczęście proszę! cz.1"

1.Czekałyśmy na chłopaków w garderobie. Zjawili sie dopiero po 15 minutach.
Gdy Majka zobaczyła ich, wstała wkurzona i krzyknęła:
-Nareszcie! Ile miałyśmy czekać, aż książęta się zjawią?
-No nie złość się tak złotko..-Lou podszedł do niej i zaczął czochrać jej włoski.
- Lou przestań, chodź się czesać! -Majka wzięła go za rękę i skierowała się z nim w stronę fotela. Chłopak bezradnie uniósł ręce do góry i posłusznie poszedł za dziewczyną.
- A wy siedzeć tutaj! -wskazałam im palcem na kanapę. - I niech mi tylko jeden się ruszy.. -mierzyłam każdego wzrokiem i w tym momencie ujrzałam Nialla zajadającego się chipsami.
- A ty ! - pokazałam palcem na blondyna. - Won mi z tymi chipsami.! - wrzasnęłam wkurzona. Już za bardzo byłam na nich zdenerwowana. Chłopak spojrzał na mnie miłosiernie i posłusznie poszedł wyrzucić chipsy.
Poszłam po ubrania dla całej piątki, a gdy przyszłam Louis siedział już przygotowany.

- Masz ty ubierzesz to. - powiedziałam łagodnym głosem i rzuciłam do chłopaka komplet ciuchów.
-A na mnie to się jakoś bardziej darłaś! -wykrzyknął obrażony Niall, który siedział u Majki, która chyba coś mu zrobiła, bo w momencie ucichł.
-Czy coś mnie ominęło? -Lou spojrzał na mnie i uśmiechnął się podejrzliwie.
-Stary.. wojna się odbyła, że szok. -powiedział podekscytowany loczek. Zmierzyłam chłopaka wzrokiem i ten w momencie spoważniał. Lou zaczął ubierać rzeczy, które mu dałam i gdy ubierał bluzkę, zahaczył o fryzurę, niszcząc ją.
-OoO.. -powiedział, pewny, że Majka zrobi mu wojnę. Nie minęło kilka sekund a blond włosa dziewczyna pojawiła się przed chłopakiem.
-Coś ty idioto zrobił?! Będę musiała ci to poprawić! -wrzeszczała na bezradnego chłopaka, który kulił się, za każdym razem gdy dziewczyna podnosiła głos.
-Opanuj się! Rozumiem, że jesteś kobietą i wiem, że masz trudne dni, ale proszę.. Opanuj się.! - chłopak nie wytrzymał i próbował opanować krzyk Mai. Zza drzwi wychylił się blondynek i patrzył na całą sytuację, trochę zdezorientowany.
-A ty tu czego? - ryknęłam na chłopaka i przycisnęłam mu dłoń do twarzy, popychając go w stronę pokoju.
-Żebyś ty cholero nie miał trudnych dni! -Majka wrzeszczała na Louisa, że było ją słychać w całym budynku.
Gdy już się uspokoiła, wzięła go z powrotem do gabinetu, gdzie poprawiła mu fryzurę. Gdy już wszystko było zapięte na ostatni guzik do garderoby weszła podekscytowana Alex.
-No to co chłopcy, gotowi na występ? -zaśmiała się dziewczyna.
-Gotowi! -odpowiedzieli chórkiem.
Chłopcy wyszli z pokoju, dostając jeszcze od każdej kopniaka na szczęście. Lou oczywiście dostał najgorszego od Majki a Niall ode mnie.
Po 10 minutach koncert się zaczął. Usiadłyśmy wygodnie z Mają na sofie, oglądając jakąś komedię.
Gdy występ trwał już 40 minut do pokoju wparowała zdyszana Alex.
-EJ! Słyszałyście to? -krzyknęła z entuzjazmem.
-Co? -odpowiedziałyśmy równocześnie.

1 komentarz:

  1. http://zapukaj-do-marzen.blogspot.com/ <- zapraszam do mojego .
    Świetne !! czekam na dalsze

    OdpowiedzUsuń